Decydując się na remont mieszkania miałam przed sobą kilka priorytetów. Były to dla mnie sprawy, które wiedziałam, że chcę wykonać przede wszystkim, natomiast resztą zajmę się zależnie od tego ile mi pozostanie pieniędzy. Najważniejszą sprawą była dla mnie absolutna zmiana stylu salonu. Dotychczas był on w ciepłych, jasnych kolorach, które przestały mi odpowiadać już dawno.

Blat typu Corian w moim salonie

blaty corianW związku z tym zdecydowałam się na chłodne kolory wedle stylu minimalistycznego. Tym sposobem pierwszymi trzema zmianami były : ściany, kanapa i stół. Ściany nie stanowiły dla mnie żadnego problemu ze względu na to, że od początku remontu wiedziałam, że chcę mieć białe ściany, obwieszone ewentualnie kilkoma obrazami lub fotografiami w czarnych tonacjach. Szybko znalazłam również czarną kanapę z ekologicznej skóry, która całkowicie wpasowała się w moje oczekiwania. Problem okazał się jednak stół. Wcześniej prężył się tutaj duży, drewniany stół o potężnych nogach z widocznymi słojami na powierzchni. Teraz chciałam coś zdecydowanie bardziej stonowanego. Tym samym moja przyjaciółka podsunęła mi do głowy pomysł, abym zapoznała się z ofertą blatów Corian. Rzeczywiście wydawały się one idealnie pasować do mojej koncepcji, a przy tym producent zapewniał o ich wysokiej odporności na uszkodzenia. Blaty Corian okazały się mieć niesamowicie szeroki wybór kolorów. Byłam pewna, że takie blaty idealnie wyglądałyby w moim nowym salonie. Po długich domowych debatach, rodzinnie zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie pasował kolor Bisque ze względu na elegancję i szyk, który sobą reprezentuje.
Prostokątny, długi blat nadał wystrojowi mojego mieszkania dokładnie taki efekt, którego poszukiwałam. Nie przytłacza nadmiarem koloru, lecz pozwala na swobodne wyciszenie. Nowy blat sprawdził się nie tylko pod względem wizerunku, okazało się, że jest również bardzo wytrzymały.