Zawsze interesowały mnie starodawne księgi. Podobały mi się pierwsze ozdobne inicjały, wyraźne litery, ilustracje, gruba oprawa i tłuczone litery na okładce pokryte złotą farbą. Dawniej wszystkie księgi miały w sobie magię, ponieważ były ręcznie przepisywane przez mnichów, a nie drukowane taśmowo w milionach egzemplarzy.

Introligatornia często robi u nas specjalne warsztaty dotyczące pracy właśnie jako introligator

introligatorniaNie było dwóch takich samych książek. Nawet jeśli przepisywała je ta sama osoba, to każda wersja różniła się delikatnymi niuansami, które decydowały o jej wyjątkowości. Można powiedzieć, że te księgi to były wizytówki mnichów, bo każdy z nich miał własny styl. Nawet jeśli odgórnie mieli te same zalecenia, to każdy z nich wkładał w swoją pracę cząstkę siebie. Obecnie taki tryb tworzenia nie istnieje. Został zastąpiony przez masową produkcję. Drukarnia zastąpiła ręczną robotę. Zawsze chciałam się nauczyć tak pięknie pisać, sama miałam brzydki charakter pisma, a chciałam go poprawić. Cieszyłam się kiedy odkryłam, że introligatornia z Łodzi organizuje warsztaty dla początkujących. Co prawda dotyczyły one samej oprawy książek, ale lepsze to niż nic. Może warsztaty średniowiecznego pisania książek też się gdzieś odbywają? Mniejsza z tym, ważne, że jest chociaż introligatornia. Pełna energii i zapału do działania udałam się do introligatora, by zapisać się na warsztaty. Dał mi on swoje wizytówki i zaprosił na zajęcia. W dzień warsztatów byłam bardzo podekscytowana, ale i zdenerwowana, bo nie wiedziałam czy sobie poradzę. Do tej pory w introligatorni byłam tylko raz kiedy oddawałam do oprawy swoją pracę magisterską. Na szczęście było lepiej niż się spodziewałam.

Nasza grupa była mała, tylko pięć osób, ale dzięki temu nasz nauczyciel mógł każdemu z nas poświecić czas. Szło nam powoli, ale przy kolejnych próbach nabieraliśmy wprawy. Bardzo się cieszyłam, że mogłam w tym uczestniczyć i poznać ludzi, którzy też się tym interesują. Mam nadzieję, że nasza grupa będzie się powiększać.