Kto by pomyślał, że nawet po liceum plastyka będzie mnie prześladowała. Jakoś nigdy nie przepadałam za zajęciami kreatywnymi, jednak okazało się, że jednym z moich przedmiotów na drugim roku pedagogiki było właśnie wychowanie artystyczne. Jednak po pierwszych zajęciach ucieszyłam się, bo były zupełnie inaczej prowadzone niż w szkole.

Student i jego kreatywność na warsztatach

warsztaty kreatywneNasze studenckie warsztaty kreatywne na początek polegały na tym, że wykładowca włączał nam odpowiednie filmiki na temat danej metody tworzenia. Musieliśmy się dowiedzieć, co tego dnia będziemy robić. Później na stole lądowały wszystkie niezbędne przedmioty. Mieliśmy zajęcia z tworzenia abstrakcji, frottage oraz różnego rodzaju kolarze. Nie musiałam się przejmować brakiem moich umiejętności plastycznych, ponieważ każdy mógł robić co chciał wybraną techniką. Nie oceniało się staranności, ale wykonanie i zamysł artystyczny. Szybko się wczułam w rolę artysty i moje prace zaczęły wyglądać coraz lepiej. Aż moja mama się zdziwiła, gdy wysłałam jej w MMS zdjęcie mojego szkicu przyrody. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że te zajęcia aż tak mi się spodobają. Zaczęłam dostrzegać lepiej różne rzeczy i zauważyłam, że samopoczucie znacznie mi się poprawia, gdy wychodzę z tych zajęć pełna nowych doświadczeń. Sztuka sprawiała, że czułam się lepiej ze sobą, gdy mogłam przelać na papier moje uczucia i emocje. Ta abstrakcja najbardziej mi się podobała, bo poniosła mnie wyobraźnia i stworzyłam coś niesamowitego.

Zajęcia artystyczne według mnie są bardzo potrzebne. Gdzieś czytałam, że gdy rozwiniemy nasze zdolności plastyczne i techniczne, poprawi się nasza logika i z łatwością zaczniemy rozwiązywać zadania matematyczne. Coś w tym musiało być, bo nawet zaczęłam sprawniej obliczać różne rachunki.