Pamiętam dobrze dzień, w którym w moim gimnazjum zorganizowano wyścigi dla uczniów ze wszystkich klas. Nagrodą była ocena celująca na koniec roku z wychowania fizycznego. Był to bardzo ważny dzień w życiu szkoły.

Początkowo problemem był jedynie pomiar czasu

pomiar czasuPrzez jakiś czas nie wiadomo było w jaki sposób szkoła powinna rozwiązać ten problem. Nauczyciele wiedzieli, że na pewno będą sytuacje, w których uczniowie będą wbiegać na metę niemalże dosłownie w tym samym momencie. Niesamowitym zbiegiem okoliczności udało się idealnie rozwiązać ten problem. Ojciec jednego z uczniów miał firmę, która zajmowała się pomiarem czasu na zawodach sportowych. Uczeń naszej szkoły regularnie jeździł z ojcem i obserwował go przy pracy. Nie było u niego problemu z tym, by pożyczyć od ojca przyrządy na jeden dzień i przeprowadzić pomiar czasu. Oczywiście zostało to wynagrodzone podwyższeniem oceny ze sprawowania oraz pochwałą od dyrektora szkoły. Pomiar czasu odbył się idealnie i bardzo dobrze, że został on zorganizowany. W trakcie zawodów miały miejsce sytuacje konfliktowe, które byłyby bardzo trudne do wyjaśnienia, gdyby nie pomiar czasu. Pozwoliło to na bardzo dokładne wyłonienie zwycięzców oraz podanie czasów wszystkich uczestników, którzy wzięli udział w zawodach. Wszystkich zadziwiły umiejętności ucznia, który wykonywał pomiary. Odnajdywał się on we wszystkich tych skomplikowanych urządzeniach jakby wręcz urodził się razem z nimi. Czego innego jednak można było się spodziewać, skoro jego ojciec miał firmę, która się tym zajmowała?

Tamtego dnia wszystko wyszło dokładnie tak, jak miało wyjść. Nie zdarzyła się nawet jedna sytuacja, która zaskoczyłaby nauczycieli i dyrektora, oraz której nie dałoby się na spokojnie wyjaśnić. Dokładny pomiar czasu często był jednak argumentem, który kończył wszelkie dyskusje i niejasności.