Od lat w moim otoczeniu panuje nagonka na palenie papierosów. Ostatnimi czasy wprowadzono nawet opakowania, na których znajdują się realistyczne i dość odrzucające zdjęcia chorób, które mogą być spowodowane nie tyle przez tytoń z papierosów, co w szczególności trujące substancje dodatkowe w nich zawarte.

Krótka historia tytoniu

tytoń do sziszyZacznijmy od tego, że tytoń to roślina z rodziny psiankowatych, a najpopularniejszym gatunkiem jest Tytoń szlachetny, po łacinie Nicotiana tabacum. I od tej drugiej wersji wzięła się nazwa substancji czynnej zawartej w roślinie, czyli nikotyna. Największymi producentami tytoniu są USA, Chiny, Indie i Brazylia, ale i u nas, w Polsce, jadąc drogami krajowymi, poza polami rzepaku, spotykamy też całe hodowle. Wykorzystywany jest do wcześniej wspomnianych papierosów, cygar, a swego czasu bardzo popularny był tytoń do sziszy. Skład chemiczny liści zależy od rodzaju rośliny, ale ma na niego też wpływ szereg czynników niezależnych od człowieka, tj. gleba, na której rośnie, opady deszczu, nasłonecznienie, temperatura wzrostu, czy czas zbioru. Sama roślina pochodzi z Ameryki i była palona przez rdzennych Indian. Kiedy Europejczycy po raz pierwszy zobaczyli jak palą oni liście tytoniu, myśleli że zjadają oni ogień. Zależnie od tradycji plemiennych spotykano go też w formie tabaki wciąganej nosem i ambilu – gęstego czarnego płynu. Do Europy został sprowadzony przez Krzysztofa Kolumba. Z początku stosowany jako środek leczniczy, wkrótce opanował świat jako prosty sposób na odprężenie i uspokojenie. Jeszcze do niedawna panowała wręcz moda na palenie papierosów – można je było zobaczyć w każdym filmie. Kiedy byłam w liceum bardzo modne było palenie tytoniu o różnych smakach z sziszy. Dopiero niedawno naukowcy odkryli szkodliwą stronę dymu nikotynowego i zaczęto wprowadzać coraz większe restrykcje dla palaczy.

Czy szkodliwy, czy nie – tytoń wpisał się w historię ludzkości. Cygara są symbolem bogactwa, „dymek” w czasie przerwy w pracy sposobem na ukojenie nerwów, a wśród studentów i młodzieży jest też pretekstem do poznawania nowych osób i socjalizowania się. A zgodnie z definicją – wszystko jest i nie jest trucizną. Jedyną kwestią jest dawka.