Decyzja o założeni własnej przychodni nie była dla mnie łatwa. Miałam dobrą pracę, miłych kolegów i nawet dojazd miałam dobry do swojej przychodni. Jednak mój przełożony to nie był przyjemnym człowiekiem.

Medycyna pracy i poszukiwanie fachowca

medycyna pracySam nigdy nie przychodziła na czas, lubił się na nas wyżywać, szybko się denerwował. Ostatnio nawet wypłata nie przychodziła na czas. Nie podobało mi się to. Szefa się nie zmieni, bo to jego przychodnia, więc musiałam sama o siebie zadbać . W końcu postanowiłam, ze sam zajmę się przyjmowaniem pacjentów we własnej przychodni. Wiedziałam mniej więcej jak wygląda jej funkcjonowanie i o co muszę zadbać, co poprawić, żeby wszystko było na jak najwyższym poziomie. Pracuję jako kardiolog, więc przynajmniej jedne poszukiwania lekarzy miałam z głowy. Jednak powinno być ich więcej, żeby moja przychodna była często odwiedzana i polecana przez pacjentów. Potrzebny był na pewno ginekolog, jednak z tym nie miałam problemu, bo moja koleżanka pracuje w tej specjalizacji. Ona też pracowała ze mną w tamtej przychodni i też coraz częściej myślała o tym, żeby się gdzieś przenieść. Moim zdaniem to było dobre rozwiązanie. Razem nam się dobrze pracuje. Trzeba było jeszcze znaleźć innych specjalistów. Najgorsza była dla mnie medycyna pracy. Nie znałam nikogo kto by się tym zajmował, a moja przychodnia była blisko kilku zakładów fabrycznych.

Na pewno ich pracownicy przyszliby do mnie. W końcu musiałam dać ogłoszenie o pracę i wybrałam najlepszego z kandydatów. Teraz mam już własną przychodnie i cieszę się, ze podjęłam taka decyzję.